Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2020

Kora


złotymi zgłoskami pisała swą legendę
uwodzicielską charyzmą i wdziękiem
bzdurę umiała nazywać po imieniu
prawdę ubierać w wytworne kontusze

była jutrzenką narodowej swobody
o energii głosu co wręcz rozłupie
serce jaskiniowego człowieka
nie cofnie się przed tematem tabu

karawaną szczęścia wędrowała
przez bezdroża genialnego umysłu
spijając nektar proroczych melodii
i najprzedniejszych metafor

tej nocy gdy spadła jej gwiazda
słychać było groźniejsze zjawiska
niż podczas plag egipskich
tsunami tak silne jak nigdy dotąd


niedziela, 17 maja 2020

Wanda Rutkiewicz


pod Kanczendzongą
śpiewają o niej majowe mgły
cisza wygrywa żałobne marsze
tej co sprawniej niż kozica
potrafiła się wdrapać
tam gdzie promienie słońca
swą patyną dodają uroku
niebezpiecznym graniom
noc plącze języki wiatru
lodowce niweczą   
najskrytsze marzenia
tych którzy mierzą wysoko

była supermenką  
wśród miliardów maluczkich
krwią potem i łzami
pisała swoją piękną legendę
świadoma że życie jak obłok
odfrunie kiedyś w nieznane
tylko czas niczym struś
bez wytchnienia
będzie pędził dalej 


niedziela, 26 kwietnia 2020

***


lubię kiedy twoje słowa
jak rozświetlone promyczki
głaszczą moje serce
świetlistą kompozycją

mogę wtedy
nieskrępowanie wędrować
po drugiej półkuli umysłu
nie bacząc na przeciwności

ujrzeć słońce twej miłości
które rozczesuje swe włosy
wesoło pląsa niebem oczu
zawsze ochoczo i ufnie

lubię kiedy aura między nami
jest krystalicznie czysta
nie bywa mroźna niczym zima
ani skuta grubym lodem




czwartek, 6 czerwca 2019

Z diabłem za pan brat


odkąd obiecano nam siurpryzę
przydziałową miskę ryżu
sfrustrowani Gomułka i Gierek
przewracają się w grobach

butni skaczemy sobie do gardeł
jak bezwolne marionetki
dorzynamy watahy konkurencji
nie bacząc na gniew Boży

sadzimy duby smalone
o wyższości małpy nad golcem
który miewa podobno
nieprzebrane pokłady talentów

wystarczy dodać mu skrzydeł
a z diabłem za pan brat zanuci  
wyklęty powstań ludu ziemi
zapomnij co głód

sobota, 11 sierpnia 2018

Stąd do wieczności


Pamięci Kory


podążać bezbłędnie za sensem
to przywilej filozofów i poetów
których charyzma
ożywia zaczarowane światy

byłaś ciszy westchnieniem
jutrzenką narodowej swobody
głosem co zawsze rozłupie
serce jaskiniowego człowieka

wędrowałaś karawaną szczęścia
przez bezdroża umysłów
spijając nektar topowych melodii
i najprzedniejszych metafor

w nocy gdy twoja gwiazda spadła
zapisałaś złotymi zgłoskami
stąd do wieczności
swą wielce niebanalną legendę


sobota, 2 czerwca 2018

Odwieczni waganci


poeci wyklęci
nie dla naszego widzimisię
wiązali wisielcze sznury
badali wysokość przepaści
łamali sobie karki i głowy

jak łatwo odczytujemy
ich znaki w świetle czasu
lecz gubimy sens
każdego Ikaryjskiego upadku

jak sporadycznie próbujemy
odlecieć ich śladem
ażeby uchwycić głębię sensu
tam gdzie kwitną ich sny

oni pozostają wyklęci
odwieczni waganci literatury
która oszukańczo
przyszywa im tę samą łatę



czwartek, 31 maja 2018

Political affair


deszcz celebrytów i lobbystów
runął na ziemię
by spłukać wykoślawione idee

z hippisowskim zacięciem
wysłannicy wszetecznych korporacji

zostawili ślad wśród bezhołowia
gdzie króluje błędne mniemanie
o wyższości cepa
nad kijem bobslejowym

kropla goryczy musi ponownie
serwować się ucieczką
wziąć ze sobą urażoną dumę
oraz wybity ząb mądrości

pod stopami kolosów
mrówki muszą zabrać do siebie
policzony kręgosłup moralny

marzenia uwięzione
we mgle przeinaczeń

wtorek, 29 maja 2018

Puszcza danse macabre


wycięty las o świcie
mamrocze złowieszczo
mozaiką pni
stertami gałęzi i wiór
z paszcz Harvesterów

tańczy w kulawym wietrze
igliwie porozrzucane
dla leśnych darmozjadów

pustka biega na golasa
puszcza oko
do śpiących ekologów
strażników łakomych tryumfu

smutek zawitał w leśne ostępy
stąd cały ten zgiełk
nie warty funta kłaków
poletko czyichś pomyłek

gdzie hula  hipokryzja
pomieszana ze szmirą



niedziela, 27 maja 2018

Polskie piekiełko


żyliśmy w raju
Gomułki i Gierka

teraz sufler
z tylnego siedzenia
zarządza rwetesem

za kulisami suwerena
bies dekonstrukcji
przeżywa katusze

wytrzeszcza oczy
żeby dostrzec głębię
nadstawia uszy
jak na zawołanie

patos wyziera
z lustra jego duszy
niczym szarańcza
wyjada jej widok

płaszcz Konrada
na nowo dziś modny
córki Leara
chwyciły za stery

tamten raj
znów dziś powraca
lecz tamtych nas
już niestety nie ma





piątek, 11 maja 2018

Nie ma wiary


nie ma wiary bez miłości
świętych słów nie mnoży wiatr
jaką drogę przejść zdołamy
wie jedynie dobry Pan

co się zdarzy gdy nadzieja
tąpnie niczym mydlana bańka
czy nam sił wystarczy aby
myślami sięgnąć za horyzont

musnąć tchem niebios bram
gdzie lube pieśni nucą anioły
nasze dusze na przekór złu
zatańczą skocznego kankana

pamięć o nas w życiu po życiu
znajdzie własne sanktuarium
misterium myśli i czynu
nieskalane okruszkiem nocy



poniedziałek, 19 marca 2018

Ballada dla Moniki Bellucci


szukałem cię karmelkowa divo  
na ulicy siedmiu boleści
kipiącej od szemranych zdarzeń
lecz nie musnąłem twej słodyczy

przemierzałem bez skutku
gwiazdozbiory Bliźniąt i Panny
by zapanować nad chaosem
którego byłaś złowrogą pieśnią

tam gdzie nie postawiłaś stóp
triumfalna i uwodzicielska
a poczwarne chimery wdzięku
śmiały się ze mnie do rozpuku

jakby chciały mi powiedzieć
spadaj pajacu skąd przyszedłeś
poszukaj sobie innego obiektu
cielęcego zachwytu

poniedziałek, 2 października 2017

Wieszcze

zgorzkniali poeci
przędą jak z nut coraz nowsze
pajęczyny czarnych myśli
pomiędzy interwałami ciszy

poczuć można zapach trupa
banał i pstrokaciznę uczuć
zobaczyć mocno wypaczony
obraz pokrętnej osobowości

im częściej ich umysły
wpadają w księżycowy trans
palą fajki mądrości
pełne szemranych aromatów

wieszczą rychły zmierzch poezji
tak na wszelki wypadek
myślą że wenę da się tresować
niczym małpę

piątek, 22 września 2017

Credo na ciężkie czasy

nie wierzę farbowanym lisom
którzy ubierają togi sprawiedliwych
draniom w białych kołnierzykach
kłamią jak z nut

ani udzielnym księżniczkom
co wystawiają cnotę na licytację
wielu nadętym frajerom
bez odrobiny pokory i wiary

złotoustym bożkom
szamanom wszelakiej maści
gdy kreślą scenariusze
rodem z odległego kosmosu

ufam jedynie Bogu
wyrzekam się skurwysyna
chcę czuć ździebełko słońca

każdego dnia inaczej


wtorek, 19 września 2017

List do przyjaciela

pytasz co u mnie
gdy lato znowu daje drapaka
sny niespełnione
bardzo długo ze wstydu płaczą

trzeba podnieść
sześćdziesiąt pięć krzyżyków
skoro świt
wyruszyć przed siebie

u mnie wszystko po staremu
smutek stoi równo na biurku
szafy wypełnione bólem
co nie ujrzał blasku świata

gniew przezornie
schował głowę w szufladzie
korale łez zasuszonych
zapełniły dostępne puzdra

i tylko nadzieja
wygląda jeszcze z kosza
jakby liczyła
że jutro będzie lepszy dzień



środa, 13 września 2017

Z innego wymiaru

kiedy wieczorem
odklejam uśmiech z twarzy
setkę małpich min
i bazyliszkowe spojrzenie

uwalniam ramiona
od krzyża ciężkich grzechów
staję się sobą

powracam ponownie
pomiędzy wypaczone ramy
jestem aktorem
ze spalonego teatru

a markotne lustro
puszcza do mnie zalotne oko
kadzi dymem
zupełnie z innego wymiaru

tak jak obraz Grzesia Cebuli
i jego kunszt właśnie stamtąd