poniedziałek, 2 października 2017

Wieszcze

zgorzkniali poeci
przędą jak z nut coraz nowsze
pajęczyny czarnych myśli
pomiędzy interwałami ciszy

poczuć można zapach trupa
banał i pstrokaciznę uczuć
zobaczyć mocno wypaczony
obraz pokrętnej osobowości

im częściej ich umysły
wpadają w księżycowy trans
palą fajki mądrości
pełne szemranych aromatów

wieszczą rychły zmierzch poezji
tak na wszelki wypadek
myślą że wenę da się tresować
niczym małpę

piątek, 22 września 2017

Credo na ciężkie czasy

nie wierzę farbowanym lisom
którzy ubierają togi sprawiedliwych
draniom w białych kołnierzykach
kłamią jak z nut

ani udzielnym księżniczkom
co wystawiają cnotę na licytację
wielu nadętym frajerom
bez odrobiny pokory i wiary

złotoustym bożkom
szamanom wszelakiej maści
gdy kreślą scenariusze
rodem z odległego kosmosu

ufam jedynie Bogu
wyrzekam się skurwysyna
chcę czuć ździebełko słońca

każdego dnia inaczej


wtorek, 19 września 2017

List do przyjaciela

pytasz co u mnie
gdy lato znowu daje drapaka
sny niespełnione
bardzo długo ze wstydu płaczą

trzeba podnieść
sześćdziesiąt pięć krzyżyków
skoro świt
wyruszyć przed siebie

u mnie wszystko po staremu
smutek stoi równo na biurku
szafy wypełnione bólem
co nie ujrzał blasku świata

gniew przezornie
schował głowę w szufladzie
korale łez zasuszonych
zapełniły dostępne puzdra

i tylko nadzieja
wygląda jeszcze z kosza
jakby liczyła
że jutro będzie lepszy dzień



środa, 13 września 2017

Z innego wymiaru

kiedy wieczorem
odklejam uśmiech z twarzy
setkę małpich min
i bazyliszkowe spojrzenie

uwalniam ramiona
od krzyża ciężkich grzechów
staję się sobą

powracam ponownie
pomiędzy wypaczone ramy
jestem aktorem
ze spalonego teatru

a markotne lustro
puszcza do mnie zalotne oko
kadzi dymem
zupełnie z innego wymiaru

tak jak obraz Grzesia Cebuli
i jego kunszt właśnie stamtąd





niedziela, 13 sierpnia 2017

Ból co jak złodziej późną nocą



                  Śpieszmy się kochać ludzi,
                  tak szybko odchodzą
                           ks. Jan Twardowski
              
                  Pamięci Heleny Zielińskiej

zostawiłaś po sobie blask słońca
ukryty w spojrzeniu  
bezcenny promyk miłości
który kwitnie niezapominajką

dobroć cenniejszą nad wszystkie
skarby świata
czas wypełniony bez granic
matczyną troską

wianuszek szczodrych uczynków
rozświetlający
zgęstniałe ciemności dusz i serc
głęboko ufających Panu

ból co jak złodziej późną nocą
przywłaszczył sobie cień historii
pomimo iż go nikt  
nie zapraszał w gości